2014.01.31-2014.02.05 – Sesja o pilotowaniu kręgów – Piwniczna Zdrój.

Domowy Kościół Archidiecezji Krakowskiej

2014.01.31-2014.02.05 – Sesja o pilotowaniu kręgów – Piwniczna Zdrój.

{gallery}Archiwum/2013/20140131{/gallery}
Sesja o Pilotowaniu kręgów / Piwniczna 31.01 – 05.02 2014

 

Przed nami perspektywa przeprowadzki do miejsca, które określić można duchową pustynią. Pierwszym impulsem do uczestnictwa w sesji o pilotowaniu był powzięty przeze mnie (Asię) mój własny plan (o tak, lubię mieć swoje pomysły na życie), by poprowadzić krąg, który założymy po przeprowadzce do nowej parafii.

Zaraz potem, jak zgłosiliśmy swój udział w sesji zaczęły piętrzyć się problemy zarówno w nas samych, jak i na zewnątrz nas. Burzliwe kłótnie i rozmowy, które pokazały nam, że jesteśmy osobami, które nie powinny prowadzić innych małżeństw, ponieważ w tej kwestii nie mamy wiele do zaoferowania. W dniu wyjazdu wizyta z dzieckiem w szpitalu, w tym otarcie się o hematologa. Poczucie ogromnego lęku i przytłoczenia i powtórna decyzja: pojedziemy pomimo wszystko.

 

Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja Was posyłam to przesłanie, które towarzyszyło nam w codziennych spotkaniach z Żywym Słowem w kaplicy misyjnej:

 

    1.                 Bo mnie namaścił, abym ubogim głosił dobrą nowinę… Łk 4.18
    Nasze przypuszczenia co do treści, które będą przekazywane nam podczas sesji o pilotowaniu kręgów były inne, niż treści, które otrzymaliśmy. Spodziewaliśmy się metodologicznego warsztatu na temat doskonalenia umiejętności „trenerskich”, tymczasem nauczyliśmy się czegoś o wiele trudniejszego. Codzienne Słowa z Namiotu Spotkania kształtowały nasze myślenie. Nasze silne i grzeszne ego ustępowało miejsca Duchowi Świętemu. Ten wzmacniał  w naszych sercach to, co Boże, co jest na Jego obraz i Jego podobieństwo.  Docierało do nas, że choć my sami stanowimy „pustą czarę”, możemy stawać się znakiem Pana.

 

    2.                 Wy wytrwaliście przy mnie w moich przeciwnościach … Łk 22.28
    Będąc animatorami doświadczyliśmy, jak potrafi boleć reakcja drugiej osoby na uczciwe i pełne poszanowania stawianie wymagań oraz dążenie do konsekwencji wobec decyzji, jaką jest życie w formacji DK.I tym razem zgodziliśmy się w sercu na to, że pilotowanie małżeństw to nie budowanie własnego autorytetu i pozycji, a gotowość na odrzucenie również przez małżeństwa, którym przyjdzie nam służyć.

 

    3.                 Paście Boże stado, które jest przy Was nie z przymusu, ale dobrowolnie… 1.P 5.2
    Musieliśmy „przegryźć” i to, że nie my, a Pan, jeśli zechce, wyznaczy nam czas i małżeństwa do pilotowania. Zgodne ze swoją wolą, a nie naszymi pomysłami na życie.

 

    4.                 Trwajcie w mojej miłości J 15.9
    Za mało rozmowy z Bogiem i modlitwy w naszym dotychczasowym życiu. A mamy w niej trwać, ogrzewać się w niej, poddawać się jej działaniu. Słuchać, słuchać, słuchać. Boga i ludzi (tymczasem ja (Asia) tak bardzo lubię mówić…). Więc z czym do ludzi? Dotarło do nas, że wszystko zaczyna się „na kolanach” i od postawy: „Mów Panie, Sługa Twój słucha”. Cała (ogromnie ważna) wiedza, jak prowadzić nowy krąg stanowi dodatek do tego, co mówi do nas Pan, czym wypełnia nas w czasie modlitwy.

 

    5.                 Uświęć ich przez prawdę J 17.17
    Utwierdziliśmy się w tym, jak ważne jest jasne stawianie spraw. „Miłosny realizm”. Prawda może wiązać się z wychodzeniem ze strefy pozornego komfortu i krzyżem. W dążeniu do prawdy ważne jest, byśmy wsłuchiwali się w swoje intencje. Pycha? Chęć wbicia szpili współbratu? Przemilczanie prawdy i zasłanianie się wyrozumiałą miłością bliźniego z lęku przed odrzuceniem, podczas gdy wybieramy własne dobro nad dobrem Boga? Czy też właśnie prawda jako dobro i powinność wypowiadana zawsze w miłości, pokorze i pełnym szacunku do osoby?

 

    6.                 Ja zaś  mówię Tobie, że Ty jesteś Skałą. Na tej Skale zbuduję mój Kościół… Mt 16.18
    Ktoś dodał do cytowanego fragmentu Ewangelii „zbuduję mój Kościół” – „Kościół Domowy”.  Pan uczynił emocjonalnego Piotra opoką, skałą. Powołując nas, nieumiejętnych, do służby, uzdolni i nas. I jeszcze słowa Kapłana: jeśli chcemy stać się oparciem dla ludzi, musimy trwać w autentycznej relacji z Jezusem.

 

    7.                 … To nie wy wybraliście mnie, lecz ja wybrałem was i ja wyznaczyłem was, abyście szli, przynosili owoc… J 15.16
    Dowiedzieliśmy się przede wszystkim, że musimy ustąpić miejsca Komuś ważniejszemu. Podczas pilotowania mamy stawać się drugim pilotem, pierwszym pilotem jest zawsze Jezus. Tak więc nie będziemy „nauczać” innych, ani też planować warsztatów z samodoskonalenia się. Naszą rolą jest przyjąć postawę służby i dołożyć wszelkich starań, by pełnić ją jak najlepiej. Decyzja, kto zdecyduje się na pozostanie w Domowym Kościele należy do danego małżeństwa i Boga. A jakość ma przewyższać ilość.
    Zrozumieliśmy, że to Jezus literalnie wybiera nas i uzdalnia do ukazywania poprzez osobiste świadectwo drogi (uff… najtrudniejsze, nie można chować się za teorią), jaką jest Domowy Kościół w naszym życiu. My sami zaś musimy wycofać się, spokornieć. Jak najmniej nas samych, jak najwięcej Boga.

    Jeszcze jeden fenomen wybrania to otrzymane w darze niepowtarzalne osoby, uczestniczący w rekolekcjach. Pełne mądrości, pokory i normalności zarazem małżeństwo prowadzące rekolekcje, Ewa i Tomek. Mądry, pełen Ducha, realizmu, prawdziwości i dowcipu oraz otwartości na nas małżeństwa Kapłan, Ksiądz Grzesiek. Pełni ciepła, pokory, troski i przytulającego 😉 wsparcia organizatorzy Ula i Andrzej. Nietuzinkowi uczestnicy. Wszyscy gotowi uczyć się, jak podejmować rolę Dawców. Prawdziwi, autentyczni, bardzo mądrzy i niezwykle otwarci ludzie.
    Do tego wszystkiego, co z Ducha czysto ludzka niespodzianka towarzysząca byciu wybranym. Nasza determinacja uczenia się, jak służyć innym, była na tyle mocna, że byliśmy otwarci (co nie jest oczywiste) na kiepskie rekolekcyjne warunki. Zaskoczeniem był dla nas niezwykle wysoki standard ośrodka rekolekcyjnego. Otrzymaliśmy luksusy.
    Poczuliśmy się VIP-ami Pana Boga.

 

Asia i Bartek Tyrpa

Kraków 06.02.2014


Nazywamy się Ania i Krzysiek. Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, w Domowym Kościele od 4. Mamy 10-letnią córkę Olę. W dniach 30 stycznia – 5 lutego uczestniczyliśmy w Sesji o pilotowaniu nowych kręgów w Piwnicznej.

Krzysiek: To, jak znaleźliśmy się na tych rekolekcjach, to dla mnie kolejny przykład jak Pan Bóg zmienia nasze życie i jak nie zbadane są Jego plany wobec nas. Nie planowaliśmy tego przyjazdu i zdecydowaliśmy się na niego po namowie naszego Kapłana i Pary Rejonowej. Po raz kolejny zostaliśmy wzięci przez Pana Boga z zaskoczenia, który całkowicie zmienił nasze „zorganizowane życie” na najbliższą przyszłość. Czas tych rekolekcji był dla mnie niesamowitym okresem pod względem przeżyć duchowych (świadectwa życia uczestników rekolekcji), zdobytej wiedzy nt. pilotowania nowych kręgów, a także podjęcia ważnych decyzji osobistych. Najważniejszym dniem był ten, z całonocną adoracją Najświętszego Sakramentu zakończony dialogiem małżeńskim. Cały ten dzień, z jego atmosferą pomógł nam jako małżeństwu podjąć pewną decyzję z którą borykaliśmy się od jakiegoś czasu. Na adoracji modliliśmy się o łaskę mądrej i dobrej decyzji. Podczas dialogu problem rozwiązał się praktycznie bez żadnych trudności. Z perspektywy czasu stwierdzam, że przeżyte rekolekcje były czasem wielkiej łaski danej naszemu małżeństwu przez Pana i pozwoliły jeszcze bardziej otworzyć się na jego plany wobec nas.

Ania: Rekolekcje przypadły na ważny i w pewnym stopniu trudny czas dla naszego małżeństwa gdyż wiązał się z podjęciem bardzo istotnej decyzji dotyczącej naszej rodziny. Chcieliśmy podjąć decyzję zgodnie z Wolą Bożą – ale w tej sytuacji ciężko było nam ją rozeznać. Na rekolekcjach okazało się, że będzie modlitwa małżeńska w formie indywidualnej, półgodzinnej Adoracji. Nigdy wcześniej nie uczestniczyliśmy w czymś takim. Przygotowując się do Adoracji dodarło do mnie, że tak na prawdę nie przegadaliśmy tak „po ludzku” całej sprawy z Jezusem. Owszem: modliliśmy się w tej intencji, radziliśmy się naszego Kapłana, ale nie rozmawialiśmy o tym z Jezusem. A tu taka okazja! Sam na sam z Jezusem przez pół godziny. Na adorację mieliśmy się zapisywać w miarę wolnych terminów. My postanowiliśmy, ze skoro Jezus nas zaprasza do siebie, nie będziemy sami wybierać terminu. Po prostu poczekamy i wpiszemy się na ostatnią wolną godzinę – została 5 rano. Kładąc się spać byłam bardzo przejęta, że rano idziemy do Jezusa, że on już na nas czeka. Z wrażenia nie mogłam spać. Muszę dodać, że wiara w obecność Jezusa pod postacią chleba jest dla mnie bardzo trudna i jest to dla mnie faktycznie „wielka tajemnica naszej wiary”. Po wejściu do Kaplicy, uklęknęliśmy przed Najświętszym Sakramentem. Byliśmy we trójkę: Jezus i my. To było niesamowite doświadczenie obecności i bliskości Jezusa. Po prostu czułam jego obecność. Jakby był z nami osobowo. Adoracja minęła bardzo szybko i była – za krótka J. Dziękuję za ten czas dany mi od Pana. Mogę powiedzieć jedno: spotkałam Jezusa! Alleluja!

 


 Wycieczka

{gallery}Archiwum/2013/20140131/Wycieczka{/gallery}

 


Dzień wyjazdu
{gallery}Archiwum/2013/20140131/DzienWyjazdu{/gallery}