Świadectwo – Oaza Rodzin III stopnia Białystok
Oazy Rodzin III stopnia nie mogliśmy się doczekać.
Już sam fakt, że dojechaliśmy na miejsce okazał się łaską, o którą Bóg sam zadbał. Kiedy dojeżdżaliśmy do miejsca oazy, czyli Białegostoku, spadło ciśnienie w oponie. Przy najbliżej stacji benzynowej mąż podjechał do kompresora i dopompował koło i jakoś dojechaliśmy do „Przystani Miłosierdzia”, domu rekolekcyjnego. Następnego dnia podjechaliśmy do najbliższego warsztatu wulkanizacyjnego, gdzie właściciel zdiagnozował przyczynę spadku ciśnienia, którą była pęknięta felga i powiedział: „to cud że Państwo dojechali”. W chwili, gdy to powiedział dotarło do nas, że po raz kolejny Bóg zaopiekował się nami, że to On uchronił nas od wypadku i zajął się wszystkim.
Czas oazy był błogosławionym i wspaniałym czasem. Już następnego dnia po przyjeździe zawiązała się wspólnota, która była dla nas przykładem, inspiracją i okazją do uczenia się miłości.
Otrzymaliśmy wiele łask w tym czasie. Doświadczyliśmy, że kościół naprawdę jest żywy i że istnieje, bo założył Go Chrystus, że kościół też jest Matką, pełną miłości i wyrozumiałości, czekającą na każde
swoje dziecko i przyjmującą je takim jakim jest.
Usłyszeliśmy z ust kapłana, że każdy z nas jest „cegiełką”, którą chce Chrystus, że jesteśmy częścią kościoła i że nie musimy być idealni aby w nim trwać. Na oazie poznaliśmy różne osoby, które tworzą żywy kościół: posługujące w hospicjum, siostry zakonne które mają w sobie tyle radości że aż promieniowały nią na zewnątrz, osoby świeckie służące innym ludziom.
Momentem, który zapamiętamy była spowiedź święta, do której nie planowaliśmy przystępować, bo wydawało nam się, że nie mamy takiej potrzeby ponieważ przed wyjazdem na rekolekcje przystąpiliśmy do tego sakramentu. Ale nasz ksiądz powiedział, że nie jest ważne to kiedy byłeś u spowiedzi i wtedy oboje poczuliśmy, że potrzebujemy do niej przystąpić.
Podczas spowiedzi usłyszałam odpowiedź na nurtujące mnie przez wiele lat kwestie. To było uwalniające i oczyszczające moje wnętrze, poczułam jakby ktoś zabrał mi ogromny ciężar.
Podczas kazań, które głosił ks. Łukasz, usłyszeliśmy o tym, że Bóg naprawdę jest miłosierny i że Jego miłość jest większa od naszych trudności jakich doświadczamy w życiu i że ze wszystkimi sprawami mamy przychodzić do niego, bo On jest prawdziwą miłością, która leczy i podnosi z upadków.
Jednym z miejsc do którego pielgrzymowaliśmy był Gietrzwałd gdzie Matka Boża objawiła się dwóm dziewczynkom w 1877 roku. To miejsce uświadomiło nam, że Maryja bardzo się o nas troszczy, że w momencie kiedy ludzie byli w ucisku pod zaborem pruskim, Ona ukazała się aby nieść im nadzieję jednocześnie prosząc o to, żeby codziennie odmawiali gorliwie różaniec. Po powrocie z oazy zaczęłam ponownie odmawiać codziennie różaniec.
Częste dialogi małżeńskie, które były w programie oazy, umocniły naszą relację małżeńską, pokazały nam siebie i nasze uczucia i dodały odwagi aby dzielić się nimi ze współmałżonkiem. Dialogi ukazały nam jak ważne jest słuchanie i trwanie w ciszy gdy współmałżonek mówił.
Za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy Bogu niech będą dzięki.
Anna i Dariusz Gromadzcy
